Zadania i widzimisię. Najpierw dłuższe wprowadzenie. Ze mnie akurat żeglarz sródlądowy, ale pamiętam na pierwszym moim rejsie po Wielkich Jeziorach Mazurskich do uzyskania patentu przygotowywał nas sternik, który latem pływał na Mazurach dla przyjemności a zasadniczo to zarabiał jako prowadzący jachty pełnomorskie. Jak tak patrzę na widzimisię szefów w SCS to przypomina mi się pewna opowieść tego sternika. Opowiadał o ceremoniale na statku, i o tym jak ważnym jest kapitan na pokładzie. Otóż gdyby np. na pokład statku głowa państwa zaprosiła inną głowę państwa lub równie znaczącą osobę, to serwujący szampany (drugi oficer) winien w pierwszej kolejności zwrócić się nie wg ważności tych osób lecz do kapitana a ten gestem winien przekierować ten poczęstunek do swojego najważniejszego gościa, bo na pokładzie dla każdego tam służącego najważniejszy jest kapitan. Mówi się że kapitan na statku (pośród kogokolwiek innego kto by na pokładzie stąpał) jest pierwszym po Bogu. Personel statku pracuje w systemie wachtowym, 2 wachty po 4 godziny rozpoczynające się: pierwsza o północy i w południe, druga o czwartej i o szesnastej no i trzecia o ósmej i o dwudziestej. I nawet sam kapitan nie może żadnemu z podwładnych nakazać czegokolwiek robić jeżeli jest w czasie przed wachtą! Wyjątkiem jest stan zagrożenia statku typu tonięcie lub pożar.
A w SCS? Przełożony jest dla funkcjonariusza czymś więcej niż kapitanem. Jest bardziej Bogiem. Pamiętam jestem na drugiej pod rząd służbie dwunastogodzinnej i przełożony ok. godz. 12:00 do mnie dzwoni, że zmienia nam grafik (dzisiaj to nie służba z grafiku tylko nadgodziny) i jak tylko skończymy niezbędne czynności w terenie to mamy wracać i iść do domu (protokoły, spisy, oględziny i inne akta sprawy się później dokończy) bo jutro nie będzie wolne tylko mamy służbę. Zaraz po pięciu minutach znowu dzwoni, że dzisiaj mamy zaraz wracać bo tę następną jutrzejszą sprawę zaczynamy zaraz dzisiaj po powrocie i działamy aż do skończenia a jutro to się zobaczy (czy będziemy mogli mieć wolne) „zależy kiedy dzisiaj skończycie”. No i zeszło do godz. 01:30 (po północy). Służba od szóstej rano. Wykrzyknika nie postawiłem bo to nic odosobnionego. Teraz jeszcze odpowiedź pytającemu- jeżeli będącemu na służbie w piątek zajdzie potrzeba przyjścia na czynności w sobotę to funkcjonariusz SCS MUSI ! wykonać polecenie i ma zmieniony grafik a ten ze Służby Cywilnej pracuje od poniedziałku do piątku od 7-15 i …...... nikt dla niego nie może być tym kapitanem ( a przecież się pali).
Funkcjonariusze im zazdroszczą , że nie muszą być dyspozycyjni i mają wyższe uposażenia a Oni funkcjonariuszom mundurowych emerytur. Taka różnica. (Trudno dalej porównywać bo kapitan to jeden pływa między kontynentami a inny też kapitan prowadzi jedyną jednostkę na akwenie np. w wesołym miasteczku i widzi ciągle wszystkie brzegi. Nie zgubi się.)
Odpowiadając nt tego uzbrojenia to też zaczerpnę z terminologii żeglarskiej z zakresu nawigowania- tam są terminy: dewiacja i deklinacja. U nas jak najbardziej też. Jest dewiacja, polegająca na przydzielaniu zadań do wykonania osobom, które powinny być przeszkolone i wyposażone w ŚPB i broń a nie są.