Notatka z posiedzenia Podzespołu RDS z dnia 23.11.2020r.

A niech mówią co chcą. Po efektach i tak będą oceniani. A te są beznadziejne patrząc na nabory, ilość odejść ze służby i panujące nastroje. Prawdy nie ukryją.
 
A niech mówią co chcą. Po efektach i tak będą oceniani. A te są beznadziejne patrząc na nabory, ilość odejść ze służby i panujące nastroje. Prawdy nie ukryją.
No nie do końca, zanim "młodzież" posmakuje tego chleba, to trochę wody w Wiśle upłynie (miejmy nadzieję
bez awarii w Stolicy) i będzie czas na pochwały i przygotowanie kolejnej "reorganizacji".
 
No nie do końca, zanim "młodzież" posmakuje tego chleba, to trochę wody w Wiśle upłynie (miejmy nadzieję
bez awarii w Stolicy) i będzie czas na pochwały i przygotowanie kolejnej "reorganizacji".
Bezpartyjni fachofcy wdrożą działania naprawcze, zrestrukturyzuje i zreorganizuje się to i owo w pocie czoła, aby nam (w pentagonie) żyło się lepiej. Posypią się pochwały, wpadną awanse, nagrody specjalne za inicjatywy - pojawią się nowi generałowie w służbie. A ewentualne niepowodzenia (nie przecież nie ma takiego słowa, jesteśmy zorientowani - też złe określenie - skazani jesteśmy na sukces, przecież góra jest nieomylna) zrzuci się na wichrzycieli ze związków i leniwych, zgorzkniałych pracowników.
 
Ja słowa szefowej odczytuję tak.
"Jest super i nie mam zamiaru kiwnąć palcem, żeby zrealizować jakikolwiek postulat mogący poprawić warunki słuzby funkcjonariuszy, a już na pewno sama nie wyjdę z jakąkolwiek inicjatywą redukującą dyskryminację SCS wobec innych służb".

Pani Szefowo, nie można ciągle mamić, że zamierza się coś zrobić, trzeba wreszcie coś zrobić.
Jeśli opór jest wyżej i Pani nic nie może, to są jeszcze honorowe rozwiązania (podanie się do dymisji).
 
a czy to nie jest tak, że oni wiedzą o tym, że my i tak i tak nic nie zrobimy. Poklikamy, poklikamy, jeszcze bardziej poróżnimy się miedzy sobą a do większego zrywu i tak i tak nie dojdzie.
Mam podobne przemyślenia, jak nie staniemy murem, to nic nie uzyskamy, smutna prawda. Niestety skarbówka (dawne US) nie jest zdolna do jakiejkolwiek konkretniejszej reakcji poza kilkunastominutową przerwą śniadaniową.
 
@ZGK masz w 100% rację, jak zostałem ucywilniony i zacząłem rozmawiać z moimi nowymi współpracownikami na te tematu to usłyszałem teksty typu " coś ty, my nie możemy protestować,... ustawa nam zabrania..." ja na to " nam ustawa też zabraniała a mimo tego granica potrafiła stanąć.." I tak rozmowy co by zrobić żeby było lepiej się skończyły.
 
@ZGK masz w 100% rację, jak zostałem ucywilniony i zacząłem rozmawiać z moimi nowymi współpracownikami na te tematu to usłyszałem teksty typu " coś ty, my nie możemy protestować,... ustawa nam zabrania..." ja na to " nam ustawa też zabraniała a mimo tego granica potrafiła stanąć.." I tak rozmowy co by zrobić żeby było lepiej się skończyły.
I o to chodziło, żeby nas wymieszać z osobami bezwolnymi nie rozumiejącymi specyfiki służby (przepraszam za uogólnienie, ale wydaje mi się uprawnione) i osłabić służbę mającą cohones, co pokazaliśmy kryształowemu MB.
 
a czy to nie jest tak, że oni wiedzą o tym, że my i tak i tak nic nie zrobimy. Poklikamy, poklikamy, jeszcze bardziej poróżnimy się miedzy sobą a do większego zrywu i tak i tak nie dojdzie.
Tu wydaje mi się nie masz racji. Bo z jednej strony gorycz rośnie a z drugiej rosną procenty. Przychodzi moment, indywidualnie oceniany przez każdego, że jest więcej do zyskania (święty spokój) niż do stracenia (zmniejszające się procenty do dorobienia) . Zatem przedwczesne odejścia będą nadchodzić falami aż z pierwotnego stanu za jakieś 5 lat pozostanie 20%. Tak, wcześniej, miałem inne przewidywania. Ale rozumiem strach przed dłubaniem w emkach i spowodowane tym decyzje.
 
Do góry