Przelewy między Banasiem a dzierżawcą budzą wątpliwości.

W ciągu najbliższych dni CBA ujawni raport z kontroli majątku prezesa NIK. On sam w Sejmie twierdził, że nie ma sobie nic do zarzucenia.
 

Komentarze

Pomijając już fakt, że Marian B. nigdy nie powinien zostać Prezesem NIK-u ( zresztą tak jak wcześniej Szefem KAS czy Ministrem Finansów ), ale czy to nie dziwne ( przynajmniej w normalnym państwie ), że Prezesa organu którego niezależność została zapisana w Konstytucji RP, wzywają na dywanik ( oczekując jednocześnie jego dymisji ) władze partii której rzeczony nie jest członkiem?
 
Nie Kolego - to już dziwne nie jest - porównując do innych, doświadczonych przez nas "dziwności". Co więcej, nie zdziwi mnie, gdy "władze partii" usłyszą w odpowiedzi:
"teraz, panie prezesie, to może mi pan skoczyć tam, gdzie pan vice-prezes może mnie w d*pę pocałować" ...
 
Nie Kolego - to już dziwne nie jest - porównując do innych, doświadczonych przez nas "dziwności". Co więcej, nie zdziwi mnie, gdy "władze partii" usłyszą w odpowiedzi:
"teraz, panie prezesie, to może mi pan skoczyć tam, gdzie pan vice-prezes może mnie w d*pę pocałować" ...
Wężykiem wężykiem!
 
Następni ruszyli na prezesa. Taka nowa tradycja. Służby zaczynają interesować się delikwentem nie wtedy kiedy jest powoływany na najwyższe stanowiska państwowe, ale dopiero kiedy nie chce się ich po namowach zrzec. Szkoda, bylibyśmy dzisiaj w innej sytuacji.
 
Następni ruszyli na prezesa. Taka nowa tradycja. Służby zaczynają interesować się delikwentem nie wtedy kiedy jest powoływany na najwyższe stanowiska państwowe, ale dopiero kiedy nie chce się ich po namowach zrzec. Szkoda, bylibyśmy dzisiaj w innej sytuacji.
Nie wiem i już z pewnością nie dowiem się, w jakiej bylibyśmy sytuacji ale jestem w stanie tą niewiedzę
znieść w miarę spokojnie.
Cholernie jednak jestem ciekaw, czy "zabawy" z bezprawnym (bądź co bądź - sprzecznym z obecnie
obowiązującym prawem) pozbawieniem delikwenta stanowiska oraz wykorzystanie przy tym elementów
zagrażających rodzinie, jest on w stanie przyrównać własnym czynom ?!
Uważam to bowiem za adekwatne przyrównanie - bezprawnemu zwalnianiu ze służby oraz przymusowi
"propozycji" pracy, przyjmowanej tylko w trosce o byt rodziny, dotyczących każdego pokrzywdzonego
oddzielnie.
Ponieważ skala takiego "zestawienia" jest wielo-tysięczno-krotną różnicą, to pozwala nazywać czyny tego jednego przeciwko tysiącom - mianem zbrodni ...
 
Do góry