Pismo ZZ Celnicy PL ZG – 3/2026 z 2 lutego 2026 roku w sprawie szkoleń z TITI

Dzień dobry,


W załączeniu przesyłamy pismo ZZ Celnicy PL ZG – 3/2026 z 2 lutego 2026 roku, w związku otrzymywanymi licznymi informacjami Zarząd Związku Zawodowego Celnicy PL jest zaniepokojony doniesieniami o podejmowaniu przez Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Warszawie działań kadrowo – organizacyjnych w kierunku objęcia bez względu na wiek oraz rodzaj realizowanych zadań wszystkich funkcjonariuszy Służby Celno – Skarbowej uprawnieniami w zakresie użycia środków przymusu bezpośredniego i broni palnej, co w ocenie Zarządu ZZ CELNICY PL jest nie zgodne z rekomendacjami Szefa KAS z 2022 i 2023roku .

Z wyrazami szacunku
Za Zarząd
Przewodnicząca
ZZ CELNICY PL
Jolanta Haron
 

Attachments

Ja to już nic nie rozumiem. Chcesz aby wszyscy funkcjonariusze posiadali broń w imię bezpieczeństwa czy dla bonusów finansowych? Szczerze mówiąc najlepiej dać broń wszystkim obywatelom Polski. Wojna z Rosją już tuż, tuż a kto nie przejdzie procesu przydzielania tego pozbawmy obywatelstwa ze względu na brak zdolności obrony kraju. AHAHAHA.
P.S.
Szkolić wszystkich z robienia obrachunków. Nie potrafisz? Do zwolnienia, zawsze możesz zostać przeniesiony do komórki w której będziesz je robił. Szkolić wszystkich z odpraw. Nie potrafisz? Do zwolnienia, zawsze możesz zostać przeniesiony do komórki w której będziesz je robił .......
Jedno nie wyklucza drugiego. Jak z jednej strony związki mogą krzyczeć, że jesteśmy jak inne służby, a z drugiej strony sami przyznawać, że jednak nie jesteśmy...
Rozmundurować Straż Pożarną !!! AHAHAHA
Człowieku porównaj zadania Straży Pożarnej do naszych. Później idą takie ciele mele na kontrolę i wzywają Policję bo Pan na nich nakrzyczał...
 
Jedno nie wyklucza drugiego. Jak z jednej strony związki mogą krzyczeć, że jesteśmy jak inne służby, a z drugiej strony sami przyznawać, że jednak nie jesteśmy...

Człowieku porównaj zadania Straży Pożarnej do naszych. Później idą takie ciele mele na kontrolę i wzywają Policję bo Pan na nich nakrzyczał...
No tak ale chyba niedawno widziałem twierdzenie, że broń=mundur, to co ma jedno do drugiego. Swoją drogą widziałem już nie raz takie ciele poobwieszane śpb jak choinka na święta co protokołu nie umiało napisać.
Nie neguje natomiast tego, że w niektórych komórkach broń jest niezbędna do realizacji określonych czynności tak jak w niektórych wykształcenie prawnicze, natomiast nie wysyłajmy wszystkich od razu na studia prawnicze.
 
Ostatnia edycja:
Po co broń i ŚPB, dajmy ludziom sobie spokojnie posłużyć i czerpać dodatki/przywileje wynikające z munduru.
 

Attachments

  • d70c6fe2-9670-468e-9ef7-bce4846e9fe2.jpeg
    d70c6fe2-9670-468e-9ef7-bce4846e9fe2.jpeg
    343,7 KB · Wyświetleń: 133
W jakim statusie była osoba, która napadła funkcjonariusza na służbie do czasu przyjazdu policji? Po prostu prowadzono w stosunku do niej kontrolę jak gdyby nigdy nic? Czy napad trwał i dopiero Policja go przerwała?
 
Najpewniej nie miał jeszcze przeszkolenia z ŚPB (wtedy wiadomo broni też nie) i obawiał się w ew. postępowaniu dyscyplinarnym zarzutu o zastosowanie ŚPB bez tego przeszkolenia. Dobrze to rozegrał bo nie odpuścił przemytnikowi. Jak w tej dyskusji (o potrzebie przejścia przeszkolenia w zakresie ŚPB i broni) widać potrzeba jest i to zdecydowanie. A Ci, którzy wysilają się na kontrargumenty to chcieliby tak żadnego terenu, ale dodatek kontrolerski i emeryturę mundurową to owszem.
 
Śmieszne te wasze wywody dzielnych funkcjonariuszy przeszkolonych z ŚPB dzielących innych na lepszych i gorszych jesteście tacy niesamowicie naiwni ... i żałośni, a jak trzeba jechać na pikietę to was nie ma bo macie inne sprawy , bo macie katar, bo psa trzeba wyprowadzić, bo zakupy trzeba zrobić..... a tak naprawdę to trzęsiecie się ze strachu. Tymczasem te obecnie starsze panie z finansów czy logistyki bez ŚPB miały odwagę jeździć wraz z nami i walczyć o swoje przez ponad 20 lat i to między innymi im a nie sobie zawdzięczacie to gdzie jesteście. I nikt wtedy nie gadał że jest lepszy czy gorszy bo liczyła się wspólna sprawa, zasady, frekfencja i determinacja całego środowiska. Dziś jako emeryt patrze na te wasze wpisy z politowaniem. Za parę lat po kolejnej bezsensownej reformie okaże się że jesteście niezbędnie i pilnie potrzebni np. w skarbówce czy zusie gdzie ta wasza zajebistość i wyjątkowość zostanie właściwie oceniona.
 
Śmieszne te wasze wywody dzielnych funkcjonariuszy przeszkolonych z ŚPB dzielących innych na lepszych i gorszych jesteście tacy niesamowicie naiwni ... i żałośni, a jak trzeba jechać na pikietę to was nie ma bo macie inne sprawy , bo macie katar, bo psa trzeba wyprowadzić, bo zakupy trzeba zrobić..... a tak naprawdę to trzęsiecie się ze strachu. Tymczasem te obecnie starsze panie z finansów czy logistyki bez ŚPB miały odwagę jeździć wraz z nami i walczyć o swoje przez ponad 20 lat i to między innymi im a nie sobie zawdzięczacie to gdzie jesteście. I nikt wtedy nie gadał że jest lepszy czy gorszy bo liczyła się wspólna sprawa, zasady, frekfencja i determinacja całego środowiska. Dziś jako emeryt patrze na te wasze wpisy z politowaniem. Za parę lat po kolejnej bezsensownej reformie okaże się że jesteście niezbędnie i pilnie potrzebni np. w skarbówce czy zusie gdzie ta wasza zajebistość i wyjątkowość zostanie właściwie oceniona.
Całkowita racja. Na pikiety winien każdy pojechać, by walczyć by było jak w Policji- najpierw przeszkolenie w tym z ŚPB i broni a potem dopiero wykonywanie czynności służbowych w terenie. Jest tak, że młode funkcjonariuszki z kontroli rynku wysłane są na targowisko a kiedy zostają otoczone przez goszczących u nas handlarzy podróbkami to trzeba przerywać czynności Działu „realizacji’ i tam ich przekierować z odsieczą by funkcjonariuszkom krzywdy nie zrobili. Masz też rację, że zakładasz następną reformę o głupocie wziętej z filmu „Poszukiwany, poszukiwana” tam dyrektor urbanista wywodził się z „estrady” i na makiecie osiedla model bloku postawił na „jeziorze” a na zwróconą uwagę przeniósł jezioro (i jeszcze dostał nagrodę za wdrożenie). No wszystko możliwe. U nas przebranżowienie funkcjonariusza na ZUS-owego pracownika skarbówki lub ZUS-u nie nastąpi bo tam już nie ma marchewki w postaci emerytury mundurowej. Tacy po prostu odejdą. Teraz o tej zajebistości-był też film o komandosach, przed którym narrator odczytał motto. Brzmiało następująco:” nie ma nadludzi są tylko nadludzkie zadania im stawiane”. Codzienność tych z bronią to wygląda między innymi tak, że stawiają się na 02:00 na służbę, pobierają sprzęt i jadą. O godz. 06:00 wchodzi każda grupa pod wyznaczony adres i np. przyjdzie Ci nałożyć kajdanki obojgu rodzicom na oczach ich dziecka (oboje są podejrzani o udział w karuzeli Vat-owskiej) przeszukujesz, spisujesz, potem wieziesz na badania (bo twierdzą, że choroba im nie pozwala jechać), jedziesz do apteki (bo oboje twierdzą, że wczoraj zażyli ostatnią tabletkę), wieziesz do prokuratury po przekątnej Polski. Jeżeli jesteś praworęczny a przyjdzie Ci siedzieć z lewej strony zatrzymanego to cały czas prawym przedramieniem kontrolujesz obecność swojej broni. Przypominam o tragedii, w której zatrzymany zastrzelił dwóch funkcjonariuszy Policji konwojujących tego zatrzymanego. Po drodze bezpiecznie umożliwiasz zatrzymanemu skorzystanie w ubikacji na stacji paliw dodatkowo przyglądając się wszystkim dookoła. Po przybyciu do Prokuratury jeszcze kilka godzin pilnowania podejrzanego między przesłuchaniami. Potem kiedy już „zdeponujesz” takiego w areszcie wracasz. ( Jeżeli takie czynności wg Ciebie są za blisko obszaru po którym się poruszasz w życiu prywatnym wszystko powyższe wykonujesz z nałożoną kominiarką). Kiedy wrócisz jest już „jutro”. Innych sytuacji z uwagi na ich poufność przytoczyć nie można.

Najgorsze jest to, że Ci „inni” wmawiają Ci, że uzurpujesz sobie prawo do mówienia o sobie, iż jesteś lepszy. Tak nie jest, ale cóż zaszkodzi wrzucić kamyczek do czyjegoś ogródka. Trzymanie transparentu na pikiecie to jednak w moim odczuciu co innego niż konwojowanie zatrzymanych. Często nie pierwszy raz zatrzymywanych.
 
Wiele lat jeździłem po terenie w grupie 3 czasem 4 osobowej, mieliśmy kajdanki, gaz i taser, wchodziliśmy na zadupiach i w ponurych lokalizacjach na chaty na 308, nigdy nie wiedzieliśmy na bank, kogo i w jakiej liczbie zastaniemy, bywało różnie, czasem konfrontacyjnie, czasem wcinał się jakiś papuga na usługach...bez broni dawališmy radę...tylko raz na skutek błędu nie zgraliśmy się w czasie.wchodząc z 3 stron...skończyło się pogryzieniem i wyłamaniem palców w stawie...broń by nie pomogła...obawiam się szeryfów którym wydaje się, że broń daje im przewagę...w broni nie ma nic złego, ale trzeba ją dawać wyłącznie dojrzałym psychicznie...kiedyś źeby dostać broń z 30 pestkami na wartę to 3 miechy byłeś obserwowany 24/7, w stanie permanentnego stresu, zmęczenia, niedospania, niedożywienia i znęcania...niestabilność emocjonalna w takich okolicznościach i w tak długim okresie była łatwa do wychwycenie i wyeliminowania człowieka...a teraz? 15 minut rozmowy z psychologiem i debilny test? Sorki ale niektórym uzbrojonym to ja pałki bym nie dał... I cieszę się źe z niektórymi nie muszę jeździć gdy pobiorą broń...to proszenie się o kłopoty...

Więcej będzie w książce " Byłem celnikiem. Opowieści 1000 i jednej służby."
 
W Olsztynie przepychanka z testami sprawnościowymi trwa nadal.
Związki napisały do Dyrektora z zapytaniem dlaczego wszyscy mają przechodzić testy sprawnościowe, skoro rozporządzenie mówi tylko o funkcjonariuszach wykonujących czynności specjalne i kandydatach do pełnienia służby w tych komórkach.
Dyrektor odpisał (w skrócie), że dla niego każdy funkcjonariusz jest potencjalnym kandydatem do tych komórek i dlatego wszyscy będą biegać, skakać i pompować.
Padły też pytania o to, kiedy funkcjonariusze mają się przygotowywać do testów, o nadgodziny w związku z treningami poza służbą, o dresy, buty, itp.
Szanowny Dyrektor odpowiedział, że guzik go to obchodzi, bo żaden akt prawny nie obliguje go do zapewnienia wyżej wymienionych rzeczy, za to funkcjonariusz ma być sprawny, silny i nieugięty, i on (Dyrektor) będzie nas wszystkich testował i tak - to tak również w skrócie.

Przepychanka na pisma i argumenty będzie zapewne trwała, ale do porozumienia raczej nie dojdzie.

Rozpowszechniana jest za to bardzo brzydka plotka i pewnie kłamstwo, że pojawiło się natomiast zjawisko przedstawiania różnego rodzaju zaświadczeń lekarskich, z reguły przez "znajomych królika", o przeciwskazaniach do uczestnictwa w testach sprawnościowych. O dziwo, podobno nie ma problemów z akceptacją tych zaświadczeń "bo przecież lekarz ma rację". Osobiście w to zjawisko nie wierzę.
Tak samo zresztą jak ludzie, którzy w zeszłym roku przedstawili podobne zaświadczenia przed kursem TITI, a w nagrodę zostali wysłani na komisję lekarską MSWiA celem stwierdzenia przydatności do służby. Oni nadal przecierają oczy ze zdumienia, jak to szybko zmienia się pogląd na daną sprawę.

W IAS Olsztyn jest 800+ funkcjonariuszy. Dyrektor twardo zapowiada, że każdy będzie egzaminowany.
Dolary przeciw orzechom, że jak do testów podejdzie 1/3 osiołków, to będzie sukces. Kto będzie biegał, to już pisałem w poprzednich postach. Wracam na bieżnię trenować...
 
W Olsztynie przepychanka z testami sprawnościowymi trwa nadal.
Związki napisały do Dyrektora z zapytaniem dlaczego wszyscy mają przechodzić testy sprawnościowe, skoro rozporządzenie mówi tylko o funkcjonariuszach wykonujących czynności specjalne i kandydatach do pełnienia służby w tych komórkach.
Dyrektor odpisał (w skrócie), że dla niego każdy funkcjonariusz jest potencjalnym kandydatem do tych komórek i dlatego wszyscy będą biegać, skakać i pompować.
Padły też pytania o to, kiedy funkcjonariusze mają się przygotowywać do testów, o nadgodziny w związku z treningami poza służbą, o dresy, buty, itp.
Szanowny Dyrektor odpowiedział, że guzik go to obchodzi, bo żaden akt prawny nie obliguje go do zapewnienia wyżej wymienionych rzeczy, za to funkcjonariusz ma być sprawny, silny i nieugięty, i on (Dyrektor) będzie nas wszystkich testował i tak - to tak również w skrócie.

Przepychanka na pisma i argumenty będzie zapewne trwała, ale do porozumienia raczej nie dojdzie.

Rozpowszechniana jest za to bardzo brzydka plotka i pewnie kłamstwo, że pojawiło się natomiast zjawisko przedstawiania różnego rodzaju zaświadczeń lekarskich, z reguły przez "znajomych królika", o przeciwskazaniach do uczestnictwa w testach sprawnościowych. O dziwo, podobno nie ma problemów z akceptacją tych zaświadczeń "bo przecież lekarz ma rację". Osobiście w to zjawisko nie wierzę.
Tak samo zresztą jak ludzie, którzy w zeszłym roku przedstawili podobne zaświadczenia przed kursem TITI, a w nagrodę zostali wysłani na komisję lekarską MSWiA celem stwierdzenia przydatności do służby. Oni nadal przecierają oczy ze zdumienia, jak to szybko zmienia się pogląd na daną sprawę.

W IAS Olsztyn jest 800+ funkcjonariuszy. Dyrektor twardo zapowiada, że każdy będzie egzaminowany.
Dolary przeciw orzechom, że jak do testów podejdzie 1/3 osiołków, to będzie sukces. Kto będzie biegał, to już pisałem w poprzednich postach. Wracam na bieżnię trenować...
No jak ktoś nie może przystąpić do testu to komisja mswia i dec czy komuś stan zdrowia pozwala na pełnienie służby wydaje się logiczna
Nielogiczne wydaje się kilkuletnie tolerowanie uchylania się od śpb i titi teoretycznie funków, którzy przedstawiają przeciwskazania lekarskie do śpb i titi
Mowa tu o funkach, którzy do 2017 nie ukończyli 45 lat i w myśl wytycznych mf są zobligowani do śpb i titi oraz broni, nie o starszych, którzy w myśl wytycznych śpb i titi mieli mieć fakultatywnie...
A już szczytem bezczelności jest uchylanie się przez niektórych nie tylko od śpb, titi i broni oraz testów fiz oraz wszelkich wyjazdów z tym związanych pod pretekstem samodzielnej opieki nad dzieckiem, a równocześnie dobijanie się o wyjazd na kurs aspirancki...
Czyli w określonych przypadkach opieka jest wygodną wymówką od wyjazdów i sprawdzianu fiz, a w in już nie...
Obłuda i fałsz...

A swoją drogą dlaczego dias nie stosuje się do wytycznych mf?

Skoro ktoś ukończył 45 lat w 2017, to w 2026 54 latkowie i starsi śpb, titi i w zw z tym testy fiz powinni mieć jako fakultatywne a nie obligatoryjnie...

Miało być ewolucyjnie a w ias olsztyn będzie rewolucyjnie...

Taka sytuacja...

Ja mimo 56 lat na testy się stawię...
 
Ostatnia edycja:
Dyrektor odpisał (w skrócie), że dla niego każdy funkcjonariusz jest potencjalnym kandydatem do tych komórek i dlatego wszyscy będą biegać, skakać i pompować.

Rozpowszechniana jest za to bardzo brzydka plotka i pewnie kłamstwo, że pojawiło się natomiast zjawisko przedstawiania różnego rodzaju zaświadczeń lekarskich, z reguły przez "znajomych królika", o przeciwskazaniach do uczestnictwa w testach sprawnościowych. O dziwo, podobno nie ma problemów z akceptacją tych zaświadczeń "bo przecież lekarz ma rację". Osobiście w to zjawisko nie wierzę.
Tak samo zresztą jak ludzie, którzy w zeszłym roku przedstawili podobne zaświadczenia przed kursem TITI, a w nagrodę zostali wysłani na komisję lekarską MSWiA celem stwierdzenia przydatności do służby. Oni nadal przecierają oczy ze zdumienia, jak to szybko zmienia się pogląd na daną sprawę.
Mam nadzieję że niedługo będzie to obowiązkowe w całej Polsce: testy dla wszystkich a jak ktoś przedstawia zwolnienie to na komisję MSWiA
 
Dyrektor odpisał (w skrócie), że dla niego każdy funkcjonariusz jest potencjalnym kandydatem do tych komórek i dlatego wszyscy będą biegać, skakać i pompować.
Padły też pytania o to, kiedy funkcjonariusze mają się przygotowywać do testów, o nadgodziny w związku z treningami poza służbą, o dresy, buty, itp.
Szanowny Dyrektor odpowiedział, że guzik go to obchodzi, bo żaden akt prawny nie obliguje go do zapewnienia wyżej wymienionych rzeczy, za to funkcjonariusz ma być sprawny, silny i nieugięty, i on (Dyrektor) będzie nas wszystkich testował i tak - to tak również w skrócie.
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20240001183/O/D20241183.pdf to tak odnosnie tych dresow i butow
 
Wiele lat jeździłem po terenie w grupie 3 czasem 4 osobowej, mieliśmy kajdanki, gaz i taser, wchodziliśmy na zadupiach i w ponurych lokalizacjach na chaty na 308, nigdy nie wiedzieliśmy na bank, kogo i w jakiej liczbie zastaniemy, bywało różnie, czasem konfrontacyjnie, czasem wcinał się jakiś papuga na usługach...bez broni dawališmy radę...tylko raz na skutek błędu nie zgraliśmy się w czasie.wchodząc z 3 stron...skończyło się pogryzieniem i wyłamaniem palców w stawie...broń by nie pomogła...obawiam się szeryfów którym wydaje się, że broń daje im przewagę...w broni nie ma nic złego, ale trzeba ją dawać wyłącznie dojrzałym psychicznie...kiedyś źeby dostać broń z 30 pestkami na wartę to 3 miechy byłeś obserwowany 24/7, w stanie permanentnego stresu, zmęczenia, niedospania, niedożywienia i znęcania...niestabilność emocjonalna w takich okolicznościach i w tak długim okresie była łatwa do wychwycenie i wyeliminowania człowieka...a teraz? 15 minut rozmowy z psychologiem i debilny test? Sorki ale niektórym uzbrojonym to ja pałki bym nie dał... I cieszę się źe z niektórymi nie muszę jeździć gdy pobiorą broń...to proszenie się o kłopoty...

Więcej będzie w książce " Byłem celnikiem. Opowieści 1000 i jednej służby."
„debilny test z psychologiem” ……. Kierują na niego tych, którym przydzielili „nowego” do przyuczania. Jakie nieudolne są wyższe szkoły, w których kwalifikacje zdobywają przyszli nauczyciele!
W takiej wyższej szkole trzeba po 2-3 semestry zaliczyć: psychologii, pedagogiki (w tym dydaktyka), metodyki nauczania. Podczas ćwiczeń z psychologii rozbija się tę szeroko pojętą osobowość człowieka i określa się testami: poziom lęku, neurotyczność, typ temperamentu, typ osobowości. To tak z grubsza. Potem 2 tygodnie praktyki w szkole podstawowej, dwa w szkole średniej i jeszcze praktyki wakacyjne jako wychowawcy kolonijni- wszędzie trzeba do stosownego dzienniczka praktyk od zatrudniającego otrzymać pozytywna ocenę. Na koniec po uzyskaniu tytułu magistra w swoim przedmiocie przez pierwsze dwa lata pracując już na każdą lekcję należy sporządzić konspekt lekcji, który musi parafować przydzielony opiekun. Potem ocena metodyka, który kilkukrotnie oglądnie bez zapowiedzi jak prowadzisz lekcję, opinia dyrektora i ocena. No i jesteś dopuszczony do samodzielnej pracy jako zweryfikowany do nauczania innych. W wojsku pamiętam kadra zawodowa musiała przez pierwsze pięć lat pisać konspekt na każde szkolenie żołnierzy (wiadomo kaligrafował jakiś młody, ale gruby zeszyt z konspektami istniał i tam podpisywali się opiniujący) A jak jest w KAS? Przypiszą Tobie „Nowego” ten ciągle podkłada Ci swój dzienniczek w którym widnieje m.in. zakres oceniania pytający czy ma przyjazny stosunek do stron postępowania i czy czynnie pomaga petentom Urzędu Skarbowego? A my na co dzień wywalamy drzwi, (jeżeli nastąpi to odpieramy bezpośredni i bezprawny atak) a opornych powalamy na podłogę i nakładamy kajdanki! To jak tam ma przejawić przyjazność?! Jaka przyjazność przy wypisywaniu mandatu na targowisku? Podobno niedawno jeden z v-ce dyrektorów zrobił wielkie oczy i zapytał:” jak to my zatrzymujemy osoby? Nie robi tego Policja?” Potem słyszysz od przełożonego, że masz się stawić do IAS by tam psycholog sprawdził czy się nadajesz jako ……. sam termin „pedagogika” pochodzi z greki i brzmiał:” paidos ago” dosł. „ powadzę chłopca” wtedy szło nie o zaprowadzanie chłopca do szkoły lecz taki młodzian miał przydzielonego nauczyciela, który nauczał go wszystkiego. Prowadził Jego rozwój. Wracam do tego IAS-owskiego psychologa. Mówię mu o nierzetelności tych testów oceniających (test jest rzetelny jeżeli ocenia to co ma oceniać) a On po udzielonej przeze mnie odpowiedzi na 11 pytań ocenił mnie w 8 obszarach!!!
 
Back
Do góry