sciągnięte od "Policjantów":
Najpierw minister pracy Jolanta Fedak z premierem Tuskiem stwierdzili, że będą wprowadzać program aktywizacji zawodowej 50+. Uznali, że nie stać nas na młodych emerytów, w tym 35-latków, którzy odchodzą z wojska, policji i innych służb mundurowych. Zapowiedzieli zmiany w systemie emerytur mundurowych, bo rząd musi szukać oszczędności. Choć żaden projekt w tej sprawie nie powstał, to taka filozofia jest podtrzymywana przez rząd.
Ostatnio zakusy na wydłużenie okresu służby uprawniającej do emerytury potwierdziła wiceminister finansów Katarzyna Zajdel-Kurowska. Organizacje reprezentujące żołnierzy i funkcjonariuszy służb MSWiA zapowiadają, że będą walczyć o prawa nabyte. Podkreślają, że próba zmian systemu emerytalnego grozi falą odejść. A przy likwidacji poboru oznacza to ogromne kłopoty kadrowe w służbach odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo.
Ale pani minister twierdzi, że Polski nie stać na wcześniejsze emerytury, lub na takie przywileje, jakie są obecnie. - Polska jest nadal krajem na dorobku i poważnie zadłużonym. (...) Funkcjonujący obecnie mechanizm indeksacyjny jest wystarczający, bo w Polsce ludzie zbyt szybko przechodzą na emerytury, a koszty z nimi związane są nieporównywalnie większe niż w innych krajach UE ze względu na bardzo młody wiek naszych emerytów. Nie stać nas, żeby finansować emerytury 35-latków czy 40-latków. Tymczasem major w stanie spoczynku po Wojskowej Akademii Technicznej wwieku 35 lat może przejść na wcześniejszą emeryturę, chociaż sobie tej emerytury jeszcze nie opłacił - stwierdziła Zajdel-Kurowska w „Gazecie Finansowej“. - Z jednej strony, mamy oczekiwanie opinii społecznej, by ograniczać podatki, a z drugiej, by zwiększać wydatki. Można zdecydować się albo na pierwsze, albo drugie - mówiła.
Tyle że tych młodych emerytów, o których mówi, właśnie przez próby zmian systemu emerytalnego rząd naprodukuje sobie sam. Zabranie uprawnień spowoduje, że wszyscy, którzy prawo do emerytury już sobie wysłużyli, nie będą czekać, aż im się to prawo odbierze. Tym bardziej że przedstawiciele żołnierzy i funkcjonariuszy nie wiedzą, co ich czeka. Widocznie plan obcięcia uprawnień mundurówce powstaje w zaciszu ministerialnych gabinetów. Stronie społecznej żaden konkretny pomysł nie został przedstawiony.
Płk Anatol Tichoniuk, przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów WP, potwierdza, że do konwentu docierają niepokojące sygnały o próbach kombinowania przy mundurowych emeryturach. Na razie jednak rząd nie przedstawił żadnych konkretnych projektów. - Nie znamy żadnych konkretów. Na razie są tylko zapowiedzi z różnych stron. A my chcielibyśmy zobaczyć jakikolwiek projekt - stwierdził.
Przewodniczący NSZZ Policjantów Antoni Duda potwierdza, że na razie żadnych projektów nie mają resorty pracy, finansów. MSWiA takich projektów nie przygotowuje. Oficjalnie. - Zapowiada się tylko, że dłużej obecnego systemu nie da się utrzymać, że dalej tak być nie może. Mówi, że inne grupy zawodowe tracą emerytury pomostowe - wskazuje szef policyjnego związku. A niepewność i brak stabilizacji w służbie to najgorsze, co może być.
- Do wypowiedzi o zmianach trzeba się odnieść, tylko w naszym przekonaniu jakiekolwiek prace przy zmianie odrębnego systemu emerytalnego służb mundurowych na pewno spotkają się z niedobrym odbiorem żołnierzy zawodowych - ocenia płk Tichoniuk. Do tego - w jego przekonaniu - próba zmian byłaby niekompatybilna z rządowym projektem profesjonalizacji armii, gdzie jednym z zachęt są właśnie przywileje emerytalne. - Co może być zachętą dla młodego człowieka: stabilna służba. Jej gwarancja. Dla zawodowego szeregowego sześć lat, kolejny kontrakt, jak będzie chciał, to dalej może przejść do korpusu podoficerskiego. Kolejna zachęta: system emerytalny. System motywacyjny, dodatki, nad którymi resort pracuje. Odrębna opieka zdrowotna, zakwaterowanie. Wyjęcie jednego elementu może nie współgrać z profesjonalizacją - podkreśla.
Zdaniem szefa Korpusu Dziekanów, wojsko nie zabiera z rynku młodego człowieka. Nawet jeśli ma 35 lat i idzie na emeryturę, choć takie przypadki są incydentalne. Podobnego zdania jest Duda. Przypomina, że przełożeni w policji korzystając z art. 41 ustawy o policji sami produkują młodych emerytów. Po 30 latach służby na siłę wypychają chcących nadal pracować policjantów. A tu mówi się o wydłużaniu czasu służby. Zdaniem Dudy, już sama taka zapowiedź może spowodować falę odejść. Do tej pory chcieli dosłużyć do pełni praw. Jeśli im się to odbierze, mogą uciekać ze służby.
Zarówno Duda, jak i Tichoniuk wskazują, że Polska nie jest jedynym krajem w Unii Europejskiej czy NATO, w której służby mundurowe mają odrębne systemy emerytalne. Emeryturą cząstkową - po 15 latach służby jest 40 proc. uposażenia, czyli kilkaset złotych - nagradza się po określonej liczbie lat za służbę. - I nie jest to 30, 40 lat. Nasze rozwiązanie jest dobre, bo zapobiega, żałuję, że nie zawsze skutecznie, odchodzeniu od służby - mówi Tichoniuk. Dodaje, że po 15 latach taki wojskowy-emeryt i tak musi podjąć pracę w cywilu, bo za kilkaset zł, które po tym minimum emerytalnym dostanie, nie jest w stanie się utrzymać. Przypomina, że do tego system emerytalny jest niesprawiedliwy, bo żołnierze, kiedy wcywilu podejmą pracę, to mimo to że odprowadzane są od niego wszystkie składki do ZUS, to według dzisiejszych przepisów nie mają możliwości zwiększyć swojego świadczenia wypłacanego z wojskowego biura emerytalnego. A - jak zaznacza - po 15 latach służby nie ma żadnego emeryta generała. - Ta cząstkowa nagroda za służbę nie dotyczy generałów, pułkowników. Bardzo rzadko majorów, bo po 15 latach służby major to chyba najwyższy stopień, jaki można osiągnąć - stwierdził.
Duda podkreśla, że rozmawiać o ewentualnych zmianach można, ale coś za coś. Jeśli wydłuża się okres do nabycia praw emerytalnych, to powinno się podnieść do 100 proc. wysokość uposażenia. Dziś jest to tylko 75 proc. przy uzyskaniu pełnych praw. Dodał, że resort powinien również w zamian znieść archaiczny zapis art. 41 ustawy o policji, który daje prawo przełożonych do przymusowego odsyłania na emeryturę policjantów z przepracowanymi 30 latami. - Trzeba zabrać tę zabawkę z rąk przełożonych - stwierdził. Przypomniał, że do sądów administracyjnych złożono kilkaset wniosków zaskarżających takie decyzje zatwierdzone przez komendanta głównego.
- Nasze stanowisko jest jednoznaczne. Będziemy się upominać i dopominać, zgodnie nie tylko z konstytucją, ale również wyrokami Trybunału Konstytucyjnego, o utrzymanie praw nabytych. Nie damy się wyrolować jak kiedyś, że z 10 na 15 lat podniesiono wysługę uprawniającą do emerytury - podkreśla. Zdaniem szefa policyjnych związków, dziś 2 tys. zł nie jest jakąś rewelacją. - Kierowca na drodze, czy magazynier zarabia dwa, dwa i pół tysiąca. W związku z tym po podniesieniu okresu uprawniającego do emerytury z 15 do 25 lat ludzie się zastanowią, czy tego dosłużą, czy w ogóle podejmować się służby, w której naraża się własne życie i zdrowie - podkreśla.
Jak zapowiedział szef Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów WP, będzie on się przeciwstawiał ewentualnym próbom zmian systemu emerytalnego. - Nie chciałbym, aby żołnierze przyjęli to jako sygnał do niepokoju, odchodzenia ze służby, ale będę zobligowany przez żołnierzy do walki o utrzymanie ich praw. W takiej sytuacji żołnierz nie może być niemową - podkreślił Tichoniuk