Protest - dodatek mieszkaniowy

Cos tam ZZ jednak zrobiły : 1) Wszczeli spor zbiorowy z pracodawcą , 2) Wysłali skargę do RPO i 3) Był zorganizowany protest w Warszawie .
Ale MF ma teraz ciekawsze rzeczy do roboty jak choćby walka o powstanie Europejskiego Urzędu Celnego w Polsce - bo dla tłustych wieprzy najpotrzebniejsze jest głębokie i szerokie koryto
 
I co, jednak cisza? Absolutnie nic się nie ruszyło do przodu?
Pewnie włożę kij w mrowisko ale... Ostatnio poczyniłem pewne wyliczenia dotyczące zwrotu kosztów za dojazdy i wychodzi mi że gdybym przeniósł się do miejscowości do której musiałbym dojeżdżać 60 km to dostałbym 1400 zł (najtańszy bilet koleją w dwie strony przez 20 dni). Teraz zastanówmy się jak będzie wyglądać mieszkaniówka na wschodzie -ilu ludzi robi na przejściach które są w zwykłych wioskach za które dostaliby 900 zł mieszkaniówki a tak pewnie większość kasuje pow. 1200 zł za dojazdy bo jak się słyszy tam większość dojeżdża 50 i więcej km. Im się to po prostu nie opłaca bo będą stratni i stąd kwestia tak małego odzewu na granicy a to tam pracuje najwięcej ludzi.
 
Rzecz w tym, że inni (MSWiA) przynajmniej mają wybór i mogą sobie wybrać co bardziej im się opłaca. A mi co najwyżej Marcin wypłaci zwrot równoważnika za niewykorzystany przejazd PKP. Wywalczenie mieszkaniówki bez utraty dojazdówki to zadanie związku. Zaczęła się wiosna- będzie cieplej, może kolejna pikieta, ale tym razem własna?
 
Pewnie włożę kij w mrowisko ale... Ostatnio poczyniłem pewne wyliczenia dotyczące zwrotu kosztów za dojazdy i wychodzi mi że gdybym przeniósł się do miejscowości do której musiałbym dojeżdżać 60 km to dostałbym 1400 zł (najtańszy bilet koleją w dwie strony przez 20 dni). Teraz zastanówmy się jak będzie wyglądać mieszkaniówka na wschodzie -ilu ludzi robi na przejściach które są w zwykłych wioskach za które dostaliby 900 zł mieszkaniówki a tak pewnie większość kasuje pow. 1200 zł za dojazdy bo jak się słyszy tam większość dojeżdża 50 i więcej km. Im się to po prostu nie opłaca bo będą stratni i stąd kwestia tak małego odzewu na granicy a to tam pracuje najwięcej ludzi.
Pewnie włożę kij w mrowisko ale... Ostatnio poczyniłem pewne wyliczenia dotyczące zwrotu kosztów za dojazdy i wychodzi mi że gdybym przeniósł się do miejscowości do której musiałbym dojeżdżać 60 km to dostałbym 1400 zł (najtańszy bilet koleją w dwie strony przez 20 dni). Teraz zastanówmy się jak będzie wyglądać mieszkaniówka na wschodzie -ilu ludzi robi na przejściach które są w zwykłych wioskach za które dostaliby 900 zł mieszkaniówki a tak pewnie większość kasuje pow. 1200 zł za dojazdy bo jak się słyszy tam większość dojeżdża 50 i więcej km. Im się to po prostu nie opłaca bo będą stratni i stąd kwestia tak małego odzewu na granicy a to tam pracuje najwięcej ludzi.
Wielu też ma 29 kilometry dojazdu i nie dostają nic.

W kwestie mieszkaniówki możesz wątpić bo faktycznie są tacy co się grupują w 5 osób i dojeżdżają na służbę i im się to może opłacać, ale kwestia modernizacji jest w interesie każdego.
 
Back
Do góry