Wszystko jest możliwe, czasami są to kwestie spowodowane przez nagłe odejścia innych, więc trzeba zasilić szeregi innymi osobami. Zawsze można to zweryfikować z wydziałem personalnym, np. telefonicznie lub e-mailowo. Mnie tylko zastanawia dlaczego tak długo czekamy na wyniki. Czyżby psycholog czekał na cynka żeby nie uwalić za dużo żeby nadrobić za te "dodatkowe etaty" o których wspominałaś? Taka daleko porzucona myśl. Zawsze twierdziłem, że etapy z psychologiem lub rozmowy z komisją rekrutacyjną były po prostu etapem zbywania ludzi, którzy nadawali się do służby, lecz zabrakło etatów, a jakoś chcieli to uzasadnić nie podając jednocześnie do tego żadnych konkretnych przyczyn. Takie życie w polskich służbach.